Wyobraź sobie rzekę płynącą przed Tobą. Każda myśl, która przychodzi Ci do głowy staje się liściem – niektóre są ciężkie, inne lżejsze. Pozwól im płynąć. Nie podążaj za nimi. Nie analizuj. Po prostu obserwuj. Możesz podnieść jednego liścia – nie oceniaj go, zastanów się co to może sygnalizować. Odłóż go do rzeki i spójrz jak odpływa. Możesz wejść do rzeki – pozwolić poczuć sobie emocje. Pamiętaj – nie jesteś rzeką ani liśćmi – jesteś osobą, która obserwuje całe zjawisko. Często emocje takie jak smutek czy złość oceniamy – przypisujemy im negatywną wartość, przez co dusimy je w sobie. Wszystkie emocje to tylko emocje i najważniejsze jest to, by pozwolić je sobie poczuć w bezpiecznym miejscu. Wszystkie emocje, coś sygnalizują. Złość może sygnalizować brak spełnionej potrzeby autonomii, akceptacji, uznania. Smutek – brak spełnionej potrzeby autentyczności, bezpieczeństwa emocjonalnego, zrozumienia. Natrętne, niechciane myśli często bazują na emocjach, których nie pozwoliliśmy sobie poczuć. W takiej sytuacji, dzięki myślom (które bardzo często są nieprzyjemne) możemy odczytać, jakie niespełnione potrzeby się za nimi kryją.
Nieswoje myśli, gdy się pojawią, nie odpuszczają zbyt szybko. Spowodowane jest to tym, że często je odganiamy i niestety wtedy pojawia się ich więcej. W takiej sytuacji warto zachować się na odwrót – zaprosić je i pozwolić im całym przejść przez nas bez ich oceniania. Niektóre są mniej przyjemne, inne bardziej znośne, ale na szczęście to tylko myśli i to od nas zależy, czy jakiś scenariusz, który odgrywa się w głowie się spełni. W sytuacji, gdy nie mamy na coś wpływu, warto zastosować radykalną akceptację (podejście „jest jak jest”). Gdy jednak masz kontrolę nad myślami, ale zastanawiasz się ciągle „co jeśli...” warto spróbować wyobrazić sobie skrajnie nierealny najlepszy i najgorszy scenariusz (często najgorszy scenariusz jest tak nierealny, że aż staje się zabawny). Dzięki takiemu podejściu łatwiej wrócić do rzeczywistości.